inspiracje

Piotr Szulkowski

Zawsze odczuwałem pewien rodzaj fascynacji wodą, jako tworzywem artystycznym. Spowodowane było to wspomnieniami z dzieciństwa, kiedy całe lato spędzałem nad Zalewem Zegrzyńskim.

Teraz z perspektywy czasu myślę sobie, że część tamtych wspomnień (oraz bardzo bliskiego kontaktu z naturą) miała kolosalny wpływ na mój sposób postrzegania świata. Dopiero z biegiem lat mogłem sobie ten fakt uświadomić. Zastanawiałem się nad tym, skąd u mnie takie zamiłowanie do wody, do jej obserwacji, do obcowania z nią. Od razu przypomniałem sobie te piękne, beztroskie lata spędzane pośród leśnej roślinności, zieleń nadbrzeżnych chaszczy, przechodzących niekiedy w mokradła i błota, charakterystycznego zapachu nagrzanej ziemi i przeszywającej specyficzną wonią wody jeziora. Przelatujące owady, wibrujące kolorem ważki, lekkość motyl, rechoczące żaby, ławice małych rybek uciekające przed większymi osobnikami… Kiedy, siedząc nad brzegiem jeziora z wędką w ręce, obserwowałem taflę wody, widziałem na dnie ryby kłębiące się w ławicach dostojnymi ruchami. Moją uwagę przykuwało także odbite w wodzie niebo, z całym dobrodziejstwem jego barw, smug i chmur, zmieniających się z upływem czasu. Wzrok skupiałem na liniach i kółkach kreślonych przez owady, przecinające odbite niebo, szczególnie mocno skupiając się na spławiku, który zaklinałem, aby choć trochę łaskawie zanurzył się pod powierzchnię wody. Te echa lat młodości, choć dalekie, zostaną we mnie do końca życia. Dzisiaj to wszystko powraca. Choć wspomnienia są szczątkowe, to niezmiernie realne i inspirujące. Świadomość i te inspiracje odegrały kluczową rolę w poszukiwaniu własnego, graficznego środka wyrazu. 

Jestem przekonany, że kształtują one osobowość człowieka. Można powiedzieć, że wspomnienia były siłą sprawczą pchającą mnie do chęci tworzenia. Inspiracja. Czym jest? Według słownika języka polskiego jest ona natchnieniem. Na tym można by właściwie zakończyć wyjaśnienie, gdyż trudno jest określić ten wyjątkowy stan ducha. Może to być pomysł, wpływ kogoś lub czegoś, sugestia. Z łaciny „inspiratio“ oznacza natchnienie, a ono z kolei pochodzi od „inspirare“ – wydmuchiwać, natchnąć, wpajać. Inspiracja może pochodzić zewsząd. To oznacza, że wszystko, a zarazem także nic, może inspirować. Natchnienie jednak to nie jedyny warunek do stworzenia dzieła sztuki. Bardzo trafnie określił to Pablo Picasso:

„Inspiracja istnieje, ale musi zastać cię przy pracy“.

Można by rzec, że inspiracja jest pewnego rodzaju motorem napędowym wszelkiej ludzkiej działalności. Istnieje powiedzenie, którego ojcem jest Platon, mówiące, iż

„potrzeba jest matką wynalazku“.

Ja pokusiłbym się o stwierdzenie, iż to inspiracja jest matką wynalazku. Ona od zarania dziejów napędza ludzką egzystencję, popycha ją do przodu w różne kierunki, czasem także niebezpieczne. Inspiracja jednak nie rozróżnia pojęć dobro – zło. Mówiąc o natchnieniu do twórczości artystycznej mam na myśli humanistyczną sferę oddziaływania inspiracji. W moim przypadku wspomnienia, przemyślenia i samo natchnienie pochodzące ze świata natury spowodowało chęć powołania do życia własnego, osobistego środka wyrazu. Znaku przetworzonego przez moją wyobraźnię, przechodzącego przez pryzmat wspomnień i wiedzy. 

Efektem fascynacji, przemyśleń o naturze był cykl serigrafii pt. „Akwarium“, który został zaprezentowany w Galerii „Oranżeria“ w Pałacu w Jabłonnie w 2018 roku. W grafikach tych chciałem przekazać moje wielkie zamiłowanie do natury. Cykl powstał z zamierzenia, aby wykreować na grafikach tak zwane naturalne państwa, w których mieszkańcami są stwory rybo-podobne. Te stwory w swojej stylistyce miały wyglądem odzwierciedlać konkretne państwa. Elementy wizualne z kultury, ekonomii, geografii, polityki itd. budowały mieszkańca grafiki. Chciałem także wpleść w te prace mój ulubiony wątek, a mianowicie zamiłowanie do akwarystyki, do naturalnej kreacji podwodnego świata. Inspirowałem się tutaj pracami japońskiego artysty Takashi Amano, który był niekwestionowanym prekursorem i twórcą Aquascapingu. Co to takiego? Aquascaping to nic innego jak akwarystyka naturalna, sztuka aranżacji życia wodnego w estetyczny sposób. Jeżdżąc po świecie, fotografując najdziksze zakątki globu, Amano wpadł na pomysł, by odtwarzać te niezwykłe miejsca w szklanych zbiornikach. Używał do tego starannie wyselekcjonowanych gatunków roślin i zwierząt. Wszystko u niego musiało współgrać. Ryby zeszły na dalszy plan, były tylko uzupełnieniem kompozycji, a głównymi elementami wypełniającymi aranżacje stały się rośliny, pnie drzew, gałęzie i różnego rodzaju skały. Wszystko miało swoje miejsce i było oparte na pewnych układach związanych ze złotym podziałem. W kompozycjach zawarty był też pierwiastek filozofii japońskiej. Artysta wyodrębnił kilka stylów aranżacji: ryuboku, mizube, iwagumi i ragwork. W jednych  dominowały same skały, w innych rośliny dopełnione konarami drzew, a znowu w jeszcze innych występowały tylko rośliny. Można by rzec, że był to proces naturalnej artystycznej kreacji gdzie środkami wyrazu była żywa materia. Znalazłem w tym działaniu wodnego ogrodnictwa cząstkę siebie, cząstkę wynikającą z bliskiego obcowania z naturą. Pamiętam z bardzo wczesnego dzieciństwa, choć są to jedynie jakieś pojedyncze kadry, jak moja mama na spodeczku z wodą hodowała pietruszkę. Wyglądało to jak miniaturowa wyspa z drzewkiem rosnącym pośrodku. Bardzo utkwiło mi to w pamięci. Teraz chyba rozumiem, dlaczego tak polubiłem naturę, zieleń i wodę w wymiarze estetycznym. Obecnie posiadam w domu kilka aranżacji akwarystycznych i muszę przyznać, że jest to dla mnie olbrzymie źródło inspiracji. Stanowi też niezaprzeczalne źródło relaksu i spokoju.  

Podczas tworzenia cykli grafik pt. „Interpretacje dyscyplin olimpijskich“ Tokio 2021 jak i „Interpretacje dyscyplin olimpijskich“ Pekin 2022 inspirowałem się sztuką dalekowschodnią w szeroko pojętym tego słowa znaczeniu. Praca nad pierwszym cyklem wynikała z fascynacji osiemnastowiecznym barwionym drzeworytem reprezentującym szkołę Ukiyo-e. Dzieła takich artystów jak Utamaro Kitagawa, który uwieczniał wizerunki pięknych kobiet ubranych w kimona, czy też mistrzów ilustracji Harunobu Suzuki oraz Moronobu Hishikawa dały szczególny rodzaj impulsu. Najbardziej zainspirowały mnie jednak prace Hokusai Katsushika oraz Hiroshige Ando. Prostota, oszczędność formy przekazu pięknych apli, delikatne przejścia tonalne, mistrzowska kompozycja ograniczająca się jedynie do kilku, jakże trafnych, elementów. W przypadku Hiroshige, oglądając drzeworyty przedstawiające pejzaże o różnych porach roku oraz pokazujące ekspresję pogody, jej zmienność, odnosi się wrażenie, jakby artysta zatrzymał film i wybrał właśnie tę a nie inną klatkę, aby zaprezentować nam nastrój chwili, smugi deszczu, a w nich grupę ludzi idących i zmagających się z żywiołem. Na drugim kadrze z kolei znajdziemy drobinki białego puchu, zdobiące kompozycję niczym delikatne plamki białego atramentu, spowijające płaszczyznę granatowego nieba i pięknie, lecz zarazem lapidarynie zaznaczone drzewa oraz chatki gdzieś w oddali, a na pierwszym planie grupka ludzi. Patrząc na tę scenkę ma się odczucie mroźnego powietrza okalającego tą urzekającą krainę. U Katsushika Hokusaia zauroczyła mnie jego wizja przedstawienia wody. Legendarna fala z Kanagawy, rozpowszechniona na wielu przedmiotach użytkowych za pośrednictwem wszelkich dostępnych dzisiaj mediów, rozsławiająca Japonię na każdym kontynencie. Stała się swoistym symbolem, wręcz wizytówką. Seria wodospadów Yoshitsune zachwyca bardzo oryginalną formą. Cieki wodne rozprzestrzeniające się po abstrakcyjnych płaszczyznach zieleni wiją się niczym węże, które szybko uciekają gdzieś w dół… Te obrazy stały się impulsem do wykreowania serii grafik poświęconych letniej olimpiadzie w Tokio. Wiemy, iż wiele ludzkich działalności społeczno-kulturowych w przeszłości brało swój początek od podpatrywania natury. Sport także w wielu przypadkach wzorował się na obserwowaniu zwierząt, na przykład podczas wymyślania układów ciała w sztukach walki. Ten sam proces próbowałem zastosować podczas projektowania grafik. Używając wyciągniętego, zaobserwowanego fragmentu natury przetransponowanego poprzez moją wyobraźnię, jako budulca świata napięć, szybkości, współzawodnictwa i ekspresji ruchów. Linie krzywe, linie proste, przecinające, zaginające się, tworzące płaszczyzny, tworzące mój świat sportu. Z oceanu kłębowiska linii wyłania się kolarz, dyskobol, judoka. Drugi cykl grafik pt. „Interpretacje dyscyplin olimpijskich“ Pekin 2022 znacząco wynikał z fascynacji Dalekim Wschodem. Kaligrafia to termin, który oznacza sztukę pięknego i wyraźnego pisania, niekiedy zyskującego zdobienie artystyczne. Proces długiej, żmudnej i cierpliwej pracy nad kształtowaniem czcionek stanowił w dużej mierze przyczynek do wykuwania charakteru człowieka. Tylko, że w Chinach kaligrafia nie oznaczała wyłącznie techniki pięknego pisania, lecz traktowała znak jako pretekst do osiągnięcia zamierzonego wrażenia artystycznego. Widzimy ten proces przeobrażania się znaczeniowego charakteru pisma w formę czysto estetyczną. Najbardziej jest to widoczne podczas panowania dynastii Han, które przypada na 206 p.n.e.-220 n.e.. Okres ten wymieniany jest przez znawców, jako złoty wiek chińskiej historii. W tym czasie po raz pierwszy pismo kaligraficzne zaczyna zyskiwać miano czegoś więcej niż tylko formy znaczeniowej. Staje się sposobem przekazu ekspresji artystycznej. Treści zanikają, a z pisma wyłania się bardzo wrażliwe malarstwo. Tworzący je artysta obserwując otaczającą go naturę doświadcza jej i ten właśnie zaistniały w danej chwili stan ducha, za pomocą pędzla i tuszu, przenosi na papier lub jedwab. Powstający wtedy obraz opatrzony był poezją. Twórca opisywał to, co czuł, był niejako komentatorem swojego nastroju. Powstałe dzieło było syntezą trzech sztuk: malarstwa, kaligrafii i poezji. Cynobrowa pieczęć natomiast mówiła nam o tym, kto stworzył obraz oraz kto był jego następnym właścicielem. Pięknie opisał zasady sztuki kaligrafii Cai Yong w II wieku n.e. w traktacie na temat kaligrafii:

„Wygląd nakreślonego znaku winien pozwolić na poznanie uczuć, jakie on zawiera, myśli radosnych lub smutnych, które wzbudza. Czasem znak winien być jak ptak, który odlatuje. Czasem jak miecze krzyżujące się niczym strzała w locie. Czasem jak burze grzmiące, jak groźnie pomrukujące wulkany, innym zaś razem jak przepływające chmury lub jak błyszczące gwiazdy. Wreszcie każdy ze znaków winien odzwierciedlać właściwą osobowość jakiegoś istnienia lub przedmiotu. Oto, co można nazwać kaligrafią.“